Listy do mojego syna


Na tę stronę przeniosę listy, które pisałam do Wiktora w ciągu ostatnich lat, a które w dużej części publikowałam już na poprzednich blogach KissgotmethisMniammama

 

List pierwszy – Nie znam Cię jeszcze 

Kochanie,

Dokładnie od 624 godzin wiem, że jesteś we mnie i szukając odpowiednich słów na opisanie nieopisanego, próbuję to uczucie nazwać. W moim życiu nie wydarzyło się dotychczas nic co mogłoby się równać z tym co teraz przeżywam, nic tak niezwykłego i jednocześnie tak naturalnego i oczywistego. Kiedyś sama myśl o noszeniu w sobie prawdziwego człowieka, nawet małego i o ograniczonej ruchliwości, wydawała mi się niedorzeczna. Jak można chodzić, spać, jeść ze świadomością nieustającego towarzystwa – jak to możliwe, że kobiety w ciąży nie paraliżuje strach przed zahaczeniem brzuchem o drzwi, nie zmieszczeniem się w drzwiach obrotowych i niespodziewanym wewnętrznym kopniakiem w wątrobę?

Jesteś teraz we mnie tworząca się istoto, istnienie przed zaistnieniem i nie mogłabyś być bardziej na miejscu. Zazwyczaj wszystko mi się w głowie układa, chociaż są chwile obezwładniającej paniki na myśl o moim nieprzygotowaniu, o nieuniknionych słabościach mojego budzącego się rodzicielstwa. Czy możliwe jest, że między nami nie zaiskrzy, że się nie polubimy, że będ
zie nam się ciężko dogadać? Wiem, że początki mogą być trudne, ale głęboko gdzieś marzę o nagłym wybuchu uczucia, romantycznej eksplozji hormonów, które zgromadzone przez dziewięć miesięcy zmian w naszych ciałach, ułatwią nam to pierwsze spotkanie. Może dzięki ich pierwotnej sile dane nam będzie przeżyć coś co daleko wykracza poza pierwsze spotkanie dwojga ludzi?

Boję się kochanie, ale i nie mogę się Ciebie doczekać. Kocham cię, chociaż Cię nie znam.

Mama

 

List drugi – Chodź do nas Kochanie.

 

tata i Wiktor D016 b

Kochany synku!

W chwili, w której przekraczasz granicę naszego świata, w pełnej migającej aparatury i wirującej mi przed oczami niczym szalony pojazd kosmiczny sali szpitalnej słyszę mój głośny oddech i krzyk ostatniej mobilizacji „Chodż do nas kochanie, chodź”.

Mało było w moim życiu momentów, które zapamiętam na całe życie, z barwną różnorodnością najdrobniejszych szczegółów. W których zapamiętam światło, dźwięk, zapach, klimat. Pierwszy samodzielny skok na morskie fale kiedy miałam 5 lat i głowę pełną gorącego piasku. Śniegową bitwę pod szkołą kiedy po raz pierwszy zobaczyłam jaki bajeczny kolor mają oczy Twojego Taty. Dwie minuty pod rękę z Twoim Dziadkiem kiedy odprowadzał mnie pod ołtarz, gdzie czekał Tata w dniu naszego ślubu. Chwila, w której Twoje mięciutkie ciało przykryte tylko cieniutkim zielonym ręcznikiem po raz pierwszy położono na moim brzuchu.

Kiedy pojawiłeś się na świecie, Tata płakał ze szczęścia.  Ja, zmęczona i fantastycznie szczęśliwa zamknęłam oczy. Po chwili poczułam jak cudowna miękkość prześlizguje się po moim brzuchu prosto do piersi i doświadczyłam jedynej w życiu chwili oświecenia. Przytuliłam Cię i poczułeś, że jesteś w domu. W tych pierwszych sekundach Twojego życia przyrzekłam sobie przez całe życie kochać cię i chronić.

Uwielbiam w myślach wracać do tamtego momentu wierząc, że gdzieś w zakamarkach podświadomości zachowasz wspomnienia naszych czułych rąk i spojrzeń witających Cię na świecie.

Mama

 

List trzeci – Jesteś z nami. Wszystko się zmieniło. Wszyscy się zmieniamy.

Kochanie,

Skoro to Ty jesteś tutaj nowy, to dlaczego my czujemy się tak zagubieni i przestraszeni? Przekonani, że popełniamy błąd za błędem i zbyt wyraźnie odbiegamy od książkowych mądrości, z obawą wyczekujemy Twoich reakcji. Ty, nie zwracając uwagi na nasze potknięcia, ufasz naszym niezdarnym dłoniom i spoglądasz na nas z uwielbieniem. Bo przecież nie wiesz jak to powinno wyglądać – a może właśnie tak powinno wyglądać? Wszyscy się uczymy i wszystkim nam brakuje sił.

Dzisiaj kończysz miesiąc. Minione tygodnie były dla nas niezwykłe – magiczne, trudne, nie do odtworzenia, opisania i ogarnięcia. Każdy z nas – Ty, ja i Tata –  poznał tyle nowych rzeczy. Ja nauczyłam się przemieszczać po domu lekkim truchtem żebyś zbyt długo nie był sam, przewijać Cię po kąpieli w zatyczkach z waty, bo moje uszy zaczęły dzwonić od przenikliwego płaczu, który wstrząsał Twoim rozgrzanym ciałkiem w odpowiedzi na wyjęcie go z wody i troskliwych objęć Taty. Nauczyłam się szczelnie krępować cię kocykiem niczym kaftanem bezpieczeństwa, nie przejmując się Twoim oskarżającym wzrokiem, bo wiem, że po zaledwie kilkunastu sekundach uspokoisz się zupełnie i uśniesz w moich ramionach wydając dobrze wróżące pomrukiwania i nieświadome jeszcze uśmieszki wewnętrznej szczęśliwości. Nauczyłam się spać choć trochę kiedy Ty śpisz, jeść kiedy jesz i brać prysznic w 3 minuty. Ty każdego dnia mierzysz się z nowymi, często niepokojącymi i fascynującymi doświadczeniami – reagujesz na nie zaciekawieniem, zdziwieniem, rozdziawieniem, wreszcie płaczem lub krzykiem. Tata przekonał się, że miłość rodzicielska rzeczywiście pojawia się wraz z wzięciem w ramiona własnego syna. I że można godzinami z zachwytem wpatrywać się w pomarszczone, dziwnie mlaskające stworzenie zachodząc w głowę jak mogliśmy bez Ciebie żyć.

 

Mama

 

 

List czwarty- Poznaję Cię. Czy my się nie znamy?

Kochany Synku,

Tak łatwo Cię kochać. Spojrzeć Ci w oczy i odnaleźć w nich bezgraniczną łagodność i zaufanie, wtulić się w zagadkowe miejsce z tyłu szyi gdzie zaczynają się włosy, a które pachnie wanilią i miodem i roztopić się zupełnie na widok Twojego bezzębnego uśmiechu. Od dwóch miesięcy codziennie dajesz nam nowe powody do radości. Coraz lepiej Cię znamy, bo coraz więcej nam siebie pokazujesz. Bardzo wyraźnie manifestując swoje upodobania, nie pozostawiasz wątpliwości co do emocji jakie wywołuje w Tobie powoli odsłaniający się przed Tobą świat.  Niestety, to co jednego dnia jest „cacy”, drugiego robi się bardzo „be” i nie wiadomo dlaczego we wtorek piszczysz z nieopisanej radości na widok czarnej kreski na białym tle, a w środę na ten sam widok reagujesz spazmatycznym płaczem. Masz już swoją własną, wyjątkową osobowość, którą próbujemy rozszyfrować, już teraz czasem zadając sobie pytanie – jaki będziesz kiedy dorośniesz. Czy Twoje zarysowane w genach usposobienie zmieszane z wpływami naszych wychowawczych posunięć będzie czynić cię osobą towarzyską czy może raczej  w samotności oddającą się lekturze kryminałów? Czy będziesz odważnie mierzył się z wyzwaniami czy też odsuwał się w oczekiwaniu, że problemy rozwiążą się same?

Ja postaram się nie zasypywać cię zbyt wieloma radami  żeby pielęgnować twoją wiarę we własne wybory i intuicję. Obiecuję, że zrobię wszystko żebyś miał poczucie własnej wartości, odwagę i siłę do sprostania przeciwnościom, problemom i rozczarowaniom.

Twoje życie jest w Twoich rękach. Do Ciebie należy ten najważniejszy wybór. Możesz nie móc wybrać pomiędzy sukcesem i porażką, biedą czy bogactwem, zdrowiem czy chorobą, ale zawsze możesz zdecydować jaka będzie Twoja reakcja.

Będę dbała o to żeby nasza rodzina była silna, wspierająca się i obecna. Będziemy przy Tobie i będziemy się kochać. Nie obiecuję Ci, że dam Ci wszystko czego będziesz pragnął, ale obiecuję dać Ci wszystko czego będziesz potrzebował żeby samemu sięgać po własne szczęście.

 

Mama

 

List piąty – To jest Twój świat. Niezwykły i fascynujący.

 

Picnik collage best friends

 

Kochany synku,

Dziś mijają trzy miesiące od kiedy się znamy. Kiedy Cię pierwszy raz zobaczyłam w piątek przed piątą po południu byłeś bezbronnym, maleńkim, opuchniętym i pokrytym śluzowatą mazią stworzeniem zagubionym pod olbrzymim zielonym ręcznikiem  Dzisiaj po kąpieli odkryłam,  że tym ręcznikiem już się nie da Ciebie owinąć i chociaż nadal nosisz znamiona cudownej bezbronności, to opuchlizna i maź szczęśliwie zniknęły wraz z pierwszą dobą Twojego życia.

Stajesz się powoli istotą społeczną – swoje emocje potrafisz wyrazić już nie tylko płaczem, ale też piskiem, marszczeniem czoła, popluwaniem z nerwów i z ekscytacji i przede wszystkim uśmiechem.  Ten uśmiech rozpromienia nasz dom kiedy zawijamy cię zmęczonego na noc w Twój bawełniany kokon, kiedy rozwijamy cię z niego rano, a Ty przeciągasz się tak samo jak Tata, kiedy całuję cię w brzuszek i w nos i kiedy pokazuję Ci Twoje odbicie w lustrze. Potrafisz przez kilkanaście minut opowiadać co u Ciebie używając niezliczonych wariacji „gii, gaa, a lee, gle, łe, khe, gje”. Jesteś najwierniejszym fanem moich nieskomplikowanych rymowanek, ogromnym entuzjastą zabaw “paluszkowych”, a pieszczoty otwartych dłoni wywołują u Ciebie niemowlęcą rozkosz. Uwielbiasz zwiedzać świat bezpiecznie w naszych ramionach gdy Twoje ciekawskie oczy spoglądają na wszystko z naszej wysokości i nieważne ile razy zobaczysz wieszak w garderobie, a na wieszaku koszulę, nietrafiającymi jeszcze do celu rączkami będziesz próbował po tę koszulę sięgnąć, złapać, uchwycić rąbek, dotknąć, zgnieść, obślinić, zadziwiony, że to coś tu, ale jak i skąd… Przed nami najpiękniejsze dni. Pokażemy Ci świat.

Mama

 

List szósty – I co mi powiesz kochany? Podoba Ci się tutaj?

Synku kochany,

Czas mija i oto dzisiaj kończysz czwarty miesiąc. Miesiąc pełen krzyków, pisków i głośnego śmiechu Czekałam na Twój pierwszy prawdziwy chichot, pierwsze zanoszenie się śmiechem i próbowałam wszystkiego by wywołać to słodkie, niepowtarzalne „ha ha”. Niestety, wygląda na to, że Twoje poczucie humoru a la bracia Marx są w stanie zrozumieć jedynie mężczyźni i za pomocą spadającej na twarz pieluchy lub lądującego z impetem na brzuchu ulubionego pluszowego kurczaka to Twój Tata i wujek doświadczyli satysfakcji rozśmieszenia cię prawie do łez podczas gdy ja (nawet naśladując ich brutalne poczynania) muszę się zadowolić jedynie łaskawym uśmiechem przyzwolenia. No nic, widocznie nie jestem do śmiechu. Codziennie mamy przecież do obgadania poważne sprawy – rozmawiamy o dobrych książkach i filmach, najnowszych wydarzeniach kulturalnych i politycznych. Dzisiaj przeciągłym „buuu” wyraziłeś oburzenie, że światowa gospodarka ciągle nie umie znaleźć sposobów na wyjście z kryzysu, a zafrasowanym „łoooo” wyraziłeś solidarność z ofiarami naturalnych kataklizmów.

Twoje zainteresowanie sprawami świata wzrusza mnie i daje nadzieję, że będziesz wrażliwym, zadającym pytania kontestatorem rzeczywistości, dla którego zastane normy i nakazy społeczne nie są bezdyskusyjne. I chociaż uwielbiam kiedy jesteś pogodny i kocham Twoje uśmiechnięte oblicze to właśnie w chwilach, w których głośnym krzykiem okazujesz mi niezadowolenie z pozycji, w której Cię noszę albo wyraźnie zniesmaczony wykrzywiasz usta odrzucając wyrób zabawkarski “Made in China” jestem z Ciebie najbardziej dumna. Rośnij radośnie synku.

Mama

 

List siódmy – W twoich dłoniach świat 

Kochany Synku,

Masz pięć miesięcy i powoli stajesz się coraz bardziej świadomy własnego ciała, głównie tego, że masz palce, którymi możesz mnie dotykać. Kiedy Cię karmię, owijasz swoją malutką dłoń wokół mojego wskazującego palca i czuję zalewającą mnie falę czułości. Zaczynam widzieć przyszłość. Widzę tę dłoń w mojej dłoni kiedy za kilka miesięcy będę pomagać Ci stawiać pierwsze kroki. Widzę Cię jak kurczowo ściskasz mnie pierwszego dnia w przedszkolu, przerażony wizją bycia pozostawionym samemu sobie, w nowym miejscu. I widzę Twoje ramiona zaciskające się na mojej szyi kiedy będę po Ciebie przychodzić.

Widzę jak Twoja dłoń rośnie, mężnieje, macha mi na powitanie, ale tez zaciska się w pięść na wrogim Ci podwórku. Widzę jak chwytasz kredkę, potem pióro, pierwszy kieliszek wina…czas mija i twoje palce bawią się już kasztanowymi włosami Twojej pierwszej dziewczyny. I wreszcie kiedyś – za szybko dla mnie – daleko gdzieś obudzony w noc przerwaną płaczem, widzę Twoją dłoń na łóżeczkiem kiedy koniuszkami palców ocierasz łzy z policzka własnego juz syna…Ale to jeszcze nie teraz, jeszcze nie, synku. Leżę obok Ciebie na pościeli zalanej porannym światłem. Uśmiechasz się do mnie i wyciągasz dłoń, palce rozciągnięte jak promienie słońca. Pochylam się nad tobą i zastygamy tak razem; tylko mój palec wskazujący delikatnie, dziesiątki razy, rysuje Ci we wnętrzu dłoni małe serca.

Twoje dłonie niosą piękną obietnicę, w tych malutkich pięściach mieści się Twój cały potencjalny świat, Twoja przyszłość, której, chociaż jestem tak bardzo ciekawa, w całości nigdy nie poznam.

Mama

 

List ósmy – Ależ jesteś fantastyczny!

Kochany,

Jesteś z nami już sześć miesięcy. To zdumiewające, jak zmieniłeś nasze życie na lepsze. Bo chociaż kiedyś mogliśmy robić wszystko co chcieliśmy, zawsze wtedy kiedy tego chcieliśmy, to jakoś nam się za bardzo nie chciało. Byliśmy trochę znudzeni, czas przepływał nam przez palce i dni mijały jeden podobny do drugiego. Teraz każda chwila niesie jakieś zaskoczenie, przygodę, której jesteś głównym bohaterem. Bezgraniczne zaufanie jakim mnie obdarzasz, euforia, zachwyt i bezkresna radość z jaką mnie witasz o każdej porze uzależnia. Kiedy trzymam Cię w ramionach to czuję, że wszystko jest na swoim miejscu, że oto mam pod swoją opieką najważniejszego człowieka ze wszystkich ludzi i moim jedynym zadaniem jest go kochać, chronić i rozpieszczać. Wiem jednak, że już niedługo, żeby uchronić cię przed frustracją i rozczarowaniem, będziemy musieli opowiedzieć Ci o zasadach jakie rządzą tym światem. Nie wszyscy Synku będą cię tak kochać jak my. Nie wszyscy będą się Tobą zawsze zachwycać. Nie zawsze każdy Twój uśmiech i każde parsknięcie będzie wywoływać dziki zachwyt. Już niedługo poznasz twarde prawo piaskownicy, w której stoczysz wiele walk o żółtą foremkę w kształcie żółwia z większymi i szybszymi od siebie i często spotykać się będziesz z wrogim przejęciem Twoich zabawek. W szkole być może trafisz do grupy, która nie zrozumie Twoich pasji czy stylu ubierania i swoje obawy przed innością kompensować będzie odrzuceniem. Wiem, że dla twojego dobra powinniśmy ograniczać swoje interwencje. Po to żebyś nauczył się samodzielnie radzić sobie z konfliktami, podładowany naszą nieustającą wiarą w to, ze potrafisz to zrobić.

Mama

 

List dziewiąty – Jestem tu i nigdzie się nie wybieram

Kochany Synku,

Z każdym tygodniem coraz bardziej jestem do Ciebie przywiązana i coraz mniej wyobrażam sobie jak mogłam bez Ciebie żyć. Ty masz chyba podobne odczucia, bo od kilku dni jesteś moim wiernym, niestrudzonym cieniem i nie mogę zrobić kroku żeby Twoje plaskające o drewnianą podłogę ręce nie podążały za mną ciągnąć za sobą plączące się nóżki w za długich rajtuzach w biedronki. Brzmi uroczo, ale bywa bardzo uciążliwe i irytujące. Oj tak, jak nikt inny potrafisz sprawić, że chcę potłuc wszystkie talerze i zamknąć się sama w pokoju na tysiąc dni. Na szczęście masz też ten szelmowski urok, który sprawia, że rozdrażnienie ustępuje miejsca błogiej pewności, że cięższe chwile zawsze miną.

Dzisiaj kończysz 7 miesięcy i w cudowny sposób właśnie dzisiaj po raz pierwszy sam odpłynąłeś w łóżeczku – bez tulenia, bez piersi, bez płaczu – słuchając tylko mojego głosu i bajki o dziecku i dyniowym drzewie. Obróciłeś się na bok i patrząc na mnie przez kilka minut bez ruchu, w pewnej chwili zamknąłeś oczy. Czy tak już teraz będzie? Czy …..

A może uda Ci się przespać noc i rano obudzę się wyspana,  z głową jasną po raz pierwszy od bardzo dawna? Niestety, przez te kilka miesięcy nauczyłam się nie przywiązywać się do żadnych Twoich zachowań, nie dopatrywać się schematów i nie zakładać, że coś zmienia się na zawsze. Synku, śpij dobrze. Jutro uwiesisz się mojej nogi i znowu sobie razem pobędziemy.

Mama

 

List dziesiąty – Uważaj, ostrożnie

Synku,

Na Twój widok moje serce pulsuje z miłości, ale czasem dopada je ból. Kiedy coś boli Ciebie. A boli coraz częściej. I to nie przejedzony brzuch czy przebijające się zęby, ale co rusz kontuzjowane części ciała – w zetknięciu z podłogą, stołem, nogą od krzesła czy drzwiami do łazienki. Nasz pozornie bezpieczny dom pełen jest zagrożeń. W jednej chwili bawisz się grzechotką tuż obok, by kilka sekund później na drugim końcu pokoju, pociągnąć za zachęcająco wygięty kabel ładowarki. Nie staramy się ochraniać cię przed każdym upadkiem czy stuknięciem, nie wolno Ci tylko tego co poważnie zagraża Twojemu bezpieczeństwu i chociaż wierzę w wychowanie bez zakazów i krytyki, to uczymy cię reagowania wycofaniem na hasło „Nie wolno!” U Dziadków uczyłeś się otwierać szafki kuchenne, co początkowo przypłaciłeś porządnym zderzeniem i plasknięciem prosto w czoło. Po ukojeniu w moich ramionach podniosłeś się i próbowałeś dalej. Wspinając się na stos koców i poduszek nie mogłeś wiedzieć, że tak łatwo się z nich można sturlać i gdyby nie miękki materac bolałoby dużo bardziej… Nigdy się nie poddajesz, ciągle eksplorujesz, poznajesz i dajesz się poznawać. Rzucasz się w wir życia i pozwalasz sobą targać i szarpać, nie obawiając się tych wszystkich ciosów, które nieuchronnie spotykasz na swojej drodze. Pełnię szczęścia osiągasz kiedy uda Ci się wspiąć po nodze krzesła i tym swoim jednym ząbkiem poskrobać siedzenie, albo kiedy dogonisz mnie w drodze do łazienki. Osiągasz swoje cele ryzykując utratę równowagi, zadyszkę i zderzenie z twardym podłożem. Nieważne. Jeżeli tylko co jakiś czas możesz przytulić się do mnie albo do Taty to nic nie jest niemożliwe. My to bezpieczeństwo w niebezpiecznym świecie, miejsce, w którym odpoczywasz przed kolejnym etapem Twojej fascynującej podróży.

Mama

 

List jedenasty – Tup tup. A kto to?

Kochany Synku,

Już dziewięć miesięcy jesteś z nami na świecie. To tyle ile byłeś u mnie w brzuszku. Może właśnie dlatego, jeszcze niedawno wydawało Ci się, że Ty i ja to to samo. Że jesteśmy jedną, nierozłączną istotą, która od zawsze połączona, na zawsze taką pozostanie. To dzięki mnie gromadziłeś siły, poprawiałeś sobie humor, koiłeś podrażnione nowymi atrakcjami nerwy, zaspokajałeś głód i pragnienie, znajdowałeś rozkosz, bezpieczeństwo, spokój, sen. Pewnego dnia obudziłeś się, popatrzyłeś na mnie i jak co dzień, z radością rzuciłeś się na nowy dzień, pełen przygód i szaleństw. Ale jednak coś było nie tak. Każde moje chwilowe zniknięcie z linii Twojego wzroku powodowało w Tobie niepokój, którego nie znałeś. Strach, że mogę odejść, zniknę na zawsze, a Twoje życie będzie jedną wielką, czarną dziurą i nigdy już nie zaznasz ukojenia. Krzyczałeś o moje ramiona, płakałeś za moim zapachem, przerażony wzywałeś mnie na pomoc. I kiedy wzięłam cię na ręce, świat znowu był cudowny i wszystko było na swoim miejscu. Zacząłeś rozumieć, że ja jestem kimś spoza Ciebie. Odrębną istotą.

Jednocześnie zauważyłeś, że w naszych codziennych zabawach i czynnościach towarzyszy nam ktoś jeszcze. Ktoś, kto uśmiecha się do Ciebie wtedy kiedy Ty się do niego uśmiechasz, rozumie co mówisz i odpowiada Ci w tym samym języku. Nie da się go wprawdzie przytulić, bo jest odbiciem w zimnej i bezkształtnej tafli, ale kompan zabaw łazienkowych z niego niezawodny. Już niedługo nauczysz się, że i on zna wiele sposobów, aby dać Ci prawdziwe ukojenie, spokój i poczucie szczęścia. Że tak jak ja, a nawet dużo lepiej,  potrafi uspokoić Cię i łagodnie przeprowadzić z jawy w sen. Ale dopóki tego nie zrozumiesz, jestem tu.

Mama

 

List dwunasty – Twój Tata.

Synku kochany,

Najlepsze życzenia z okazji ukończenia dziesięciu miesięcy! Mogłabym godzinami rozpływać się nad Tym jaki jesteś cudowny, jak pięknie śpisz, jak pięknie wstajesz, jak niezwykle zgrabnie stawiasz pierwsze kroki, jak patrzysz na mnie z rozdziawioną ze zdziwienia buzią kiedy opowiadam Ci jak przygotowuje się zupę szczawiową i jak lekko zawstydzony spuszczasz głowę kiedy zbliżysz się do plątaniny kabli i Cię na tym przyłapię. Mogłabym, ale tym razem opowiem Ci o drugiej najważniejszej osobie w Twoim życiu – o Tacie. Chociaż Twój Tata nie od początku wiedział jak spędzać z Tobą czas, bo też niełatwo być tatą malucha, którego mama wie zawsze najlepiej, mądrze przeczekał ten czas kiedy Ty i ja byliśmy dla siebie niezastąpieni i teraz coraz więcej Was łączy, coraz pewniej czujecie się razem i coraz mniej jestem Wam w tym wspólnym byciu razem potrzebna. Jeszcze parę tygodni temu zaczynaliście od śledzenia piłki wzrokiem, teraz rzucacie się na nią prawie równocześnie i ganiacie po całym przedpokoju. Urządzacie  szaleńcze pościgi z sypialni do salonu, podczas których froterujesz mi podłogę, śliniąc się i piszcząc z mieszanki niesamowitego zachwytu, strachu i ekscytacji. Macie coraz więcej pomysłów na wyczerpujące, fizycznie zorientowane zabawy, w tym budzące we mnie grozę niebezpieczne ewolucje w okolicach sufitu..

Cieszy mnie kiedy z utęsknieniem spoglądasz na drzwi kiedy mówię „Gdzie jest Tata?”, jak rozświetlasz się i wydajesz gardłowe okrzyki radości na jego widok kiedy wraca z pracy i jak starannie i słodko sylabujesz „ta-ta” chociaż „ma-ma” jeszcze nie pojawiło się w Twoim słowniku. Kochanie, Twój związek z Tatą będzie niezwykle ważny w całym Twoim życiu i bardzo będę Was obu wspierać żebyście stworzyli coś pięknego i prawdziwego.

Mama

 

List trzynasty – Idziesz przed siebie.

Kochany Synku,

Jak ten czas może tak szybko płynąć? Za niespełna miesiąc skończysz rok, a przecież jeszcze przed chwilą tuliłam cię w ramionach pierwszy raz, zaszokowana niesłychaną kruchością Twoich rąk i stóp. Teraz te stopy prowadzą cię w świat.  Dzięki nim poznajesz miejsca dotychczas niedostępne i mierzysz się z ograniczeniami swojego, uczącego się równowagi, ciała. Ciągle próbujesz nas naśladować – chodzisz za mną i udajesz, że rozmawiasz przez telefon, przezabawnie przystawiając do ucha każdy złapany w biegu przedmiot. Pochylasz głowę i modulując głos, opowiadasz wyimaginowanemu rozmówcy, że kupiliśmy Ci dzisiaj pierwsze, prawdziwe buty. Do chodzenia. Założyłam Ci je w sklepie i pognałeś przed siebie, nie oglądając się za nami prawie wybiegłeś na alejkę w centrum handlowym, nieziemsko uradowany, że ten świat z tyloma ludźmi i kolorami jest tak blisko i że nie musisz korzystać z naszych ramion żeby dostać się tam gdzie chcesz. Przypomniało mi się jak moja przyjaciółka powiedziała kiedyś o swoim dwuletnim synku, który na widok rzędu fascynujących go w tamtym okresie rowerów wyrwał przed siebie zostawiając rodziców daleko w tyle – „On już jest świata”. Chociaż wiem, że jeszcze długo będziemy dla Ciebie niezastąpieni, to już coraz łatwiej jest mi wyobrazić sobie Ciebie jako dorosłego mężczyznę, który ma swoje życie, ze swoją rodziną.  Wszyscy mówią, ze nawet się nie spostrzeżemy jak to szybko minie. A ja nie chcę żeby mijało szybko.

Chcę skakać z Tobą przez fale, zakopywać się w złocistym piasku i taplać na brzegu morza. Chcę być świadkiem Twojego zachwytu Doliną Pięciu Stawów i towarzyszem Twojej pierwszej wyprawy nad ocean.  Chcę pomóc Ci w zachowaniu magicznych wspomnień z dzieciństwa pełnego śmiechu, widoku przytulających się rodziców, którzy w piżamach grają z Tobą w memory i czytają Małego Księcia w namiocie zbudowanym z krzeseł i koca.

Chcę rozkoszować się każdą chwilą, w której zmieniasz się i rośniesz, bo nie ma dla mnie na świecie nic ważniejszego..

Mama

 

List czternasty – Najważniejszy rok naszego życia.

Synku najukochańszy!

Jesteś niezwykły, niepowtarzalny i niemożliwy. Rok temu byłeś dla nas nieodgadnioną tajemnicą na styku natury i mistyki, zadziwiająco namacalnym efektem naszej miłości i chęci bycia rodziną. Dzisiaj nadal jesteś nieprzeniknioną częścią wspólną, tym wszystkim co w sobie kochamy najbardziej. Oczami, które przypominają i moje i Taty wpatrujesz się w nas coraz bardziej świadomy, że jesteśmy Twoją rodziną, Twoimi opiekunami, przewodnikami, że możesz nam ufać i na nas polegać. Wierzysz kiedy mówimy, że coś jest niebezpieczne, gorące albo ostre. Naśladujesz nasze gesty i kopiujesz miny, o których nawet nie mieliśmy pojęcia. Uwielbiasz przybiegać kiedy łapiemy te rzadkie chwile razem na kanapie i przytulamy się mocno, starając się przypomnieć sobie te uczucia miłe, które nas tak fortunnie do siebie zbliżyły i powołały Cię na świat. Chociaż wszystko cię niezmiennie zadziwia i zachwyca, zachowujesz godne podziwu i naśladowania opanowanie (no oprócz niekontrolowanego wybuchu ekstazy na widok nakręcanego zielonego dinozaura). Niezmącona akceptacja i zachwyt nad życiem. Nieustająca kontemplacja codzienności, która przypomina nam o magii zwykłych rzeczy. Zaczarowujesz nam każdy dzień Synku.

Nie możemy wyjść z zachwytu jak wiele rozumiesz z tego co do Ciebie mówimy – przynosisz piłkę kiedy Tata Cię o to prosi i kiedy spanikowana przed wyjściem nie mogę znaleźć kluczy, którymi się bawiłeś, zafrasowany przeszukujesz szuflady. Nadajesz pierwsze nazwy ważnym rzeczom i gestom. Do ”tata”, „mama”  i „papa” dołączyły „łała” i „kuka”, oznaczające odpowiednio każde zwierzątko i książkę. Jesteśmy coraz bardziej pewni, że sobie świetnie w życiu poradzisz. Dwa palce przed sobą w geście zwycięstwa i okrzyk „Tu!”  zaprowadzą cię ku nowym, nieodkrytym jeszcze cudownościom. Będziemy tuż obok kochanie.

Całujemy

Mama i Tata

2 thoughts on “Listy do mojego syna

  1. Ewa, Twoje listy do Wiktora wywołują we mnie fale łez ze wzruszenia… Opisujesz tak bliskie mi emocje, tak znane, tak piękne, że już nawet nie próbuję się bronić przed tymi łzami :). Pozdrowienia!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s